But our love’s enough.

Just bent and we can learn to love again.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Wróciłam do pokoju zauważyłam ja Harry już sobie smacznie śpi.

Podeszłam po cichutku do łóżka, położyłam się i zgasiłam lampkę. Po chwili przytuliłam się do Hazzy i zasnęłam. Obudziłam się ,gdy dochodziła godz. 10:00. Nachyliłam się nad Harrym próbując go obudzić ,gdy on nagle zerwał się ,chwytając mnie i zmieniając pozycje. Nagle ja byłam na dole ,a on nachylał się nade mną. Harry złapał moje ręce ,żebym nie próbowała mu się wyrwać i zaczął mnie całować. Zaczął od ust kończąc na okolicach dekoltu. Hazzy zaczął podwijać moją bluzkę do góry. Wiedziałam ,że tego chce ,ale ja nie jestem gotowa na seks.
- Harry wiem ,że tego chcesz, ale ja nie jestem jeszcze gotowa.- powiedziałam. Harry wstał ze mnie i parsknął tylko
- A co poczytasz sobie BRAWO!... - wziął swoje ubrania i poszedł do łazienki. Zmieniłam pozycję z leżącej na siedzącą. Zaczęłam płakać. Usłyszałam ,że Harry wyszedł z łazienki i schodzi po schodach. Wytarłam łzy. Podeszłam do walizki i wyjęłam ten zestaw ( http://www.faslook.pl/collection/na-lato-z-frugo-w-dloni/ ). Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się w zestaw, który wcześniej naszykowałam. Włosy wyprostowałam i lekko się umalowałam. Wróciłam do pokoju Hazzy . Usiadłam na łóżku. I myślałam o tym co się wydarzyło. Nie wiem czemu Harry się zdenerwował ,przecież wie ,że to mój pierwszy raz i się z tego powodu boje. Ale czemu ,aż tak się uniósł i o co chodziło mu z tym BRAWO. Tak czytam tą gazetę i często się śmiejemy z problemów nastolatków. Moje zastanowienia przerwała Gemma. Weszła do pokoju ,w którym siedziałam . Lekko się uśmiechając powiedziała
- Śniadanie jest już gotowe. Podeszła do mnie, złapała za rękę i pociągnęła za sobą. Zeszłyśmy na dół wszyscy siedzieli już przy stole. Podeszłam do stołu.
- Dzień dobry - powiedziałam siadając naprzeciw Harry`ego. Uśmiechając się do nich powiedziałam jeszcze - Smacznego!
- Dzień dobry Sam - powiedziała Anne nie dokańczając swojej wypowiedzi. - Dziękujemy i nawzajem- dodała. Przy śniadaniu było wesoło. Gdy skończyliśmy jeść ,Robin wyszedł do pracy. Pozbierałam brudne naczynia i poszłam pozmywać. Po paru minutach do kuchni weszła mama Hazzy.
- Odłóż to proszę, przyjechałaś tu odpocząć ,a nie pomagać w kuchni.- powiedziała. Nagle do kuchni wszedł Harry z Gemmą,a ja zaczęłam zmywać.
- Idziemy do sklepu, chcecie coś ?- zapytał Harry.
- Tak poczekaj napisze ci listę. - powiedziała Anne.
- A ty Sam coś potrzebujesz? dodała Anne.
- Nie ,dziękuje- oznajmiłam. Mama Hazzy dała mu listę. Po chwili oboje wyszli z domu.
- Daj dokończę - powiedziała Anne. Odwracając wzrok od naczyń popatrzyłam na nią.
- Nie ,zaczęłam to i dokończę.- odpowiedziałam uśmiechając się. Po 3 minutach skończyłam poszłam do salonu gdzie siedziała mama Harry`ego. Usiadłam koło niej. Przytuliła mnie ,a ja zaczęłam płakać.
- Pokłóciłaś się z Harrym?- zapytała.
- Tak.- odpowiedziałam szybko. Nie patrząc na nią.
- Chcesz o tym porozmawiać?- zapytała. Chciałam z kimś pogadać, ale bałam się bo to przecież mama Hazzy, a po drugie to sprawa osobista.
- Chciałabym, ale się boje.- wydukałam po cichu i wyprostowałam się.
- Nie masz się czego bać.- zakomunikowała Anne. - Jesteś dla mnie jak córka- dodała łapiąc mnie za rękę. Chciałam już jej powiedzieć, gdy do salonu weszli Harry i Gemma.
- Dobrze porozmawiamy później- powiedziała Anne. Puszczając moją dłoń. Hazzy spojrzał na nas pytającym wzrokiem. Odwróciłam wzrok podeszłam wzięłam zakupy od Hazzy nic nie mówiąc. I poszłyśmy z Gemmą. do kuchni rozpakować zakupy, gdy spojrzałam na zegarek już była już 15:18. Do kuchni weszła mama Harry'ego.
- Pomożesz mi z obiadem ? - zapytała.
- Tak bardzo chętnie. - uśmiechnęłam się do niej, w końcu spytała się mnie czy chce jej w czymś pomóc. Obrałyśmy razem ziemniaki, ja robiłam sałatkę, a Anne robiła kotlety. Gdy skończyłyśmy była już 16:03, w tym czasie ojczym Hazzy wrócił. Położyłam serwis obiadowy na stole, a mama Hazzy zawołała wszystkich i przyniosła gorące jedzenie. Zasiedliśmy za stołem oczywiście ja usiadłam na przeciw Harry'ego. Jedliśmy obiad w wesołej atmosferze. Harry rozmawiał z rodziną, a ja nic nie mówiłam. Po zjedzonym posiłku ojczym Hazzy, Harry i Gemma poszli do salonu oglądać jakiś film. My posprzątałyśmy po obiedzie. Anne zmywała naczynia, a ja je wycierałam. Opowiedziałam jej o wszystkim co się wydarzyło dzisiejszego dnia.
- Przykro mi, że namawiałam cię żebyś mi powiedziała - oznajmiła
- Nic się nie stało trochę lepiej jak pani o tym powiedziałam, ale proszę aby pani nie rozmawiała na ten temat z Harrym. - Powiedziałam
- Dobrze, ale nie mów do mnie pani jestem Anne i tak masz się do mnie zwracać. - Powiedziała
- Oczywiście Anne - wydukałam
- A mogę się jak na razie przenieść do pokoju gościnnego - dodałam.
- Dobrze. Choć dam ci pościel.- uśmiechnęła się do mnie.Poszłyśmy na górę, ja zaszłam do pokoju Harry`ego po swoją walizkę i poszliśmy do pokoju gościnnego. Anne dała mi świeżą pościel i wyszła z pokoju ,w którym się znajdowałam. Poszłam wsiąść kąpiel chodź było dopiero po 18, ale ja byłam śpiąca. Gdy się wykąpałam i założyłam piżamkę poszłam znów do pokoju, w którym od dziś będę spać. Wyjęłam Mp3 z walizki włączyłam jakieś smęty i położyłam się na łóżku. Po kilku minutach zasnęłam.
Dwa dni później.
Nadal nie rozmawiam z Harrym, zastanawiam się czy nie wrócić do domu. Co dziennie płakałam, nie mogę patrzeć na na niego bo przypominają mi się jego słowa ,, A co przeczytasz BRAWO''. Jak on mógł, nadal śpię w pokoju gościnnym. Wstałam z łóżka zerknęłam na godzinę.
- Co już 12?- wrzasnęłam w myślach. Wstałam poszłam do walizki i wyjęłam ten zestaw (http://www.faslook.pl/collection/yyyy-10/). Poszłam do łazienki ,ale była zajęta. Gdy odchodziłam od drzwi one nagle się otworzyły. Z łazienki wyszedł Harry owinięty w pasie ręcznikiem. Chciałam go wyminąć, ale on złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w swoją stronę.
- Sam ja przepraszam zachowałem się jak szczeniak. Myślałem, że nie chcesz tego ze mną zrobić bo mnie nie kochasz. Ale przemyślałem sprawę i już wiem ,że nie chodzi o to czy mnie kochasz, lecz nie jesteś gotowa i już więcej nie będę nalegać. Kocham cię i bardzo przepraszam.- powiedział całując mnie w czoło.
- Rozumiem ,ale teraz mnie puść!- puściłam mu oczko - bo muszę się przebrać- dodałam uśmiechnięta. Weszłam do łazienki , wzięłam kąpiel i ubrałam wcześniej wybrany zestaw. Kiedy wyszłam...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam Dark-Paradise ,że tak długo nie wstawiałam ale jakoś nie miałam czasu. Rozdział raczej wam się spodoba. Ale nie wiem. Proszę o komentarze.
30.07.2013 o godz. 15:51
Posłałam jej ciepły uśmiech i poszłam na górę do pokoju Harry'ego. Gdy weszłam ujrzałam...
*Oczami Sam*
Ujrzała ,że Harry'ego nie ma w pokoju zauważyłam tylko bikini ,które wyglądało tak http://www.faslook.pl/collection/bla-bla-7/ i karteczkę na ,której było napisane : Załóż to ,a na to coś lub nie :P i chodź nad jezioro. Spojrzałam na zegarek ,który pokazywał godzinę 19:07. Pomyślałam sobie skąd Harry wiedział jaki rozmiar noszę i ile musiał na nie wydać. Założyłam bikini od Harry'ego a na nie to http://www.faslook.pl/collection/aa-17/ ( japonki dostałam od Anne). Kiedy byłam już ubrana do pokoju Harry'ego weszła Gemma.
- Ładnie wyglądasz ,a japonki dobre? - zapytała
- Dzięki tak są dobre. - odpowiedziałam
- A czemu ty nie idziesz? - zapytała
- Już właśnie wychodzę.
Zeszłam na dół po rozmowie z siostrą Harry'ego, która wyjaśniła mi drogę nad jezioro. Pomyślałam jak Harry mógł iść tam beze mnie. Ja i tak nie pamiętam całej trasy. Wiem tylko to ,że mam iść przez las prosto. Gdy tak szłam tym lasem miałam przeczucie , że ktoś mnie śledzi. Jak byłam w środku lasu podbiegli do mnie jacyś kolesie w maskach było ich 4. Złapali mnie i zawiązali oczy. Krzyczałam z całych sił ,ale nikt mnie nie usłyszał. Nieśli mnie chyba z 15 minut, aż komuś mnie podali. Ta osoba rozwiązała mi oczy to był Hazzy z uśmiechem od ucha do ucha. Rozejrzałam się ale nikogo prócz nas tam nie było.
- Harry kto to był? - zapytałam
- Bo ja myślałem ,że nie zapamiętasz drogi więc. Chłopaki wychodźcie- wytłumaczył.
Z jeziora wyszli chłopaki z 1D. Zdenerwowałam się na Harry'ego i chłopaków więc odeszłam od nich wzięłam koc, rozebrałam się do bikini i zaczęłam się opalać. Harry rozmawiał z chłopakami ,aż każdy z nich pożegnał się z Harrym i mną. Hazzy usiadł koło mnie na kocu i przepraszał mnie ,ale ja nie odwróciłam się w jego stronę. Gdy nagle jak leżałam na brzuchu Harry usiadł na mnie i zaczął łaskotać.
-Nie przestanę dopóki mi nie wybaczył - powiedział
- Dobra dobra wybaczam ,ale proszę przestać - odpowiedziałam z łzami w oczach od śmiechu.
Harry zszedł ze mnie i patrzył się na mnie swoim cwaniackim uśmiechem. Wiedziałam co sobie pomyślał.
- Harry tylko o tym nie myśl - krzyknęłam.
Hazzy zaśmiał się ze mnie , wziął mnie na ręce i wskoczył ze mną do jeziora. Gdy się zanurzyliśmy Harry mnie pocałował. Wynurzyliśmy się. On złapał mnie w talii i podniósł mnie do góry. Gdy mnie opuścił wyszłam z wody, porządnie się wytarłam i ubrałam. Harry zrobił to samo, kiedy wszystko już spakowaliśmy była godzina 20:30. Harry wziął mnie na barana ,a ja wzięłam plecak z rzeczami. Gdy doszliśmy do domu wszędzie było zgaszone ,czyli wszyscy spali. Weszliśmy po cichu i szybko poszliśmy do pokoju Harry'ego. Harry poszedł do kuchni coś przegryźć ,a ja szybko poszłam się odświeżyć i przebrać w piżamkę wyglądającą tak : http://www.faslook.pl/collection/pizamka-23/ ,gdy wyszłam z łazienki i wróciłam do pokoju zauważyłam ja Harry...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie wiem czy się podoba czy nie. Proszę o dużo komentarzy o tym co może być w następnym rozdziale. :P
Tagi: Rozdział 23
08.07.2013 o godz. 00:39
Nagle...Na dół zszedł ojczym Harrego. Mężczyzna podszedł do nas i przywitał się z Harrym, a następnie ze mną.
- Nazywam się Robin, ojczym Harrego. - powiedział ojczym Hazzzy i przywitał mnie uściskiem, który oczywiście odwzajemniłam.
- Samantha. - przedstawiłam się.
- Za trzydzieści minut będzie kolacja. - oznajmiła nam Anne.
- To my pójdziemy się rozpakować. - powiedział Harry i wziął mnie za rękę.
Poszliśmy na górę, wcześniej biorąc swoje walizki. Weszliśmy do średniej wielkości pomieszczenia. Jak się domyśliłam był to pokój Harrego. Ściany były w odcieniu jasnego brązu. Na środku pokoju znajdywał się duży, okrągły,brązowy dywan. Po mojej prawej stronie znajdywał się balkon, a tuż przy jego wejściu była wielka szafa. Naprzeciwko szafy znajdowało się ogromne łóżko.
- Masz łady pokój. - oznajmiłam.
- Ty jesteś od niego o wiele piękniejsza. - powiedział, zaczynając składać pocałunki na mojej szyi.
Zaśmiałam się. Dłonie Hazzy powędrowały na moją talię. Przechyliłam głowę, tak, aby Harry miał większy dostęp do mojej szyi. Trwało to może kilka sekund, ale ja wyślizgnęłam się i podeszłam do swojej walizki.
- Hej, ja jeszcze nie skończyłem. - powiedział ze śmiechem, przybliżając się do mnie.
- A ja na razie tak, a teraz wybacz chciałabym się przebrać z tej kiecki. - powiedziałam, z uśmiechem.
- Może ci pomogę ?
- Poradzę sobie, dziękuję. - powiedziałam ze śmiechem i wyjęłam z walizki ciuchy na przebranie się.
Wyminęłam Harrego i byłam już w połowie drogi do łazienki, gdy on złapał mnie za moje biodra. Stałam do niego tyłem, gdy poczułam jak zdejmuje ze mnie moją marynarkę, a następnie zaczął rozsuwać zamek mojej sukienki. Po chwili sukienka opadła na dół, a ja stałam przed Harrym w samej bieliźnie. Harry zaczął składać pocałunki na moim nagim ramieniu, gdy nagle do pokoju weszła mama Harrego.
- Yyy.... kolacja już.... na stole.... jest. - powiedziała speszona widokiem, który zobaczyła i wyszła z pokoju.
Gdy już wyszła Harry wybuchnął śmiechem. Gdy tak się śmiał ja już zdążyłam się przebrać. Skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej i przyglądałam się mojemu chłopakowi. Boże. Czasem się zastanawiam. Ile ona ma lat ? Bo na pewno nie osiemnaście.
- Skończyłeś ? - zapytałam, a on stanął przede mną nadal się lekko śmiejąc.
Podniosłam głowę w górę, aby spojrzeć na jego twarz.
- Ładniej ci było bez tej sukienki. - powiedział z zadziornym uśmiechem, a ja lekko walnęłam go w ramię.
- Ała. Może lżej Pudzianie ? - powiedział z uśmiechem.
- Jesteś nieznośny. - powiedziałam lekko się śmiejąc.
- Chodź idziemy na kolacje.
- Myślisz, że teraz zejdę na dół, gdy wcześniej twoja mama widziała mnie w samej bieliźnie i pewnie pomyślała sobie, że zaraz wylądujemy w łóżku ? - zapytałam ironicznie.
- Ymm.... tak. Myślę, że teraz zejdziesz. - powiedział z uśmiechem. - Oj no chodź. Udawaj, że nic nie było, ok ? - dodał.
- Ok,ok.
Spletliśmy dłonie i zeszliśmy na dół. Każdy już siedział przy stole i na nas oczekiwali. Gdy weszliśmy do kuchni, wszystkie sześć par oczu były skierowanie ku nam. Usiadłam obok Harrego, a naprzeciwko Gemmy. Obok Gemmy siedziała Anne, a obok Anne siedział Robin. Przy spożywaniu posiłku, panowała niezręczna cisza. Pewnie wszyscy już się dowiedzieli o tym co się działo w pokoju.
- To jak wam się układa ? - ciszę przerwał Robin.
- Idealnie. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że jesteśmy i będziemy razem. - na pytanie Robina odpowiedział Harry.
- A uprawialiście już może.... sex ? - spytała Anne, a ja zakrztusiłam się moją surówką.
Harry poklepał mnie delikatnie po plecach, po czym odpowiedziałam:
- Nie.
- Jeszcze nie. - powiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Harold Edward Styles.
'Boże' - pomyślałam.
Po skończonej kolacji chciałam pozmywać naczynia, ale wyręczyła mnie Anne.
- Słońce, jesteś gościem i powinnaś odpoczywać, a nie wyręczać mnie z obowiązków domowych. - powiedziała.
- Ale może chociaż pomogę ?
- Nie, dziękuję. Idź odpoczywaj, pewnie jesteś zmęczona podróżą.
Posłałam jej ciepły uśmiech i poszłam na górę do pokoju Harrego. Gdy weszłam ujrzałam...
___________________________________________________________
Stęskniliście się ? Bo ja za wami bardzo <3 Zdążyłam dokończyć i dodałam rozdział dziś. Może nie jest za długi, ale jest :D. Rozdział 23 będzie w sobotę ;). Liczę na wasze komentarze ;p Do napisania ;*
Tagi: Rozdział 22
30.04.2013 o godz. 17:23
WRACAM ! A więc w sobotę lub w piątek będzie 22 rozdział :D Chcecie ? No jasne, że taaak XD Zdradzę Wam, że w 22 rozdziale będzie ciekawie ;). Do piątku (lub soboty) :D.
Tagi: Powrót.
30.04.2013 o godz. 16:31
Wow, ale mnie tu długo nie było. Nie wróciłam na długo. Chcę Was tylko zachęcić do czytania bloga mojej kuzynki Claudii. Ja Klaudia i ona Claudia. To imię w mojej rodzinie jest popularne XD Tak więc pisze ona o Harrym i Rosallie (Hazza nie jest sławny). A oto ten blog - Brand-New-World. Polecam. Na razie jest pierwszy rozdział. A ja ? Zastanawiam się czy tu powrócić. Jak uważacie ? Czy tego chcecie ? Abym powróciła ? Odpowiedzcie w komentarzach. Do napisania.
29.04.2013 o godz. 17:46
Dobra mam dla was wiadomość. Może niektórzy będą się cieszyć :) a niektórzy smucić :( . A więc nie będę pisać tego bloga. Tak wiem możecie mnie zabić. Nie mam już do niego pomysłu. Może kiedyś coś mi do tego pustego łba wpadnie i coś tu napisze. Ale na razie zapraszam na mojego drugiego bloga StoleMyHeart. To też opowiadanie o 1D. Jakby ktoś nie wiedział xD. Na razie są tylko bohaterowie ale niedługo pojawi się pierwszy rozdział. No więc przepraszam i zachęcam do czytania StoleMyHeart. Papa :(
Tagi: Papa :(
11.07.2012 o godz. 13:16
- Jeszcze się pytasz- powiedziałem i zacząłem z nimi grać
By jechać po Sam mam jeszcze dużo czasu...

*Oczami Sam*

Budzik obudził mnie o 8:00. Niechętnie wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności i ubrałam sukienkę (wraz z butami i marynarką) kupioną przez Harrego.
Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. Nikogo tam nie było. No tak Sindy jeszcze śpi. Zostawiłam jej karteczkę że jadę z Harrym
do jego rodziców i żeby odebrała Rose ze szpitala. Zrobiłam sobie tosty i nalałam soku pomarańczowego do szklanki. Zjadłam śniadanko i spojrzałam na zegarek
który wskazywał 8:57. Harry powinien zaraz być. Usłyszałam że ktoś wchodzi do domu. Poszłam zobaczyć kto to no i oczywiście był to Harry.
- Witaj piękna- powiedział całując mnie w usta - Jedziemy?
- Tak już- powiedziałam
Wzięłam jeszcze łyk soku i wyszliśmy. Wsiedliśmy do samochodu Hazzy i ruszyliśmy, Trochę boję się tego spotkania z rodzicami Harrego. Boję się że mnie nie zaakceptują.
Zrobiłam się trochę senna. Harry widocznie to zauważył.
- Spać ci sie chce ?
- Wiesz rannym ptaszkiem to nie jestem a moje wstawanie to godzina dziesiąta lub jedenasta - powiedziałam a Harry lekko się zaśmiał
- Śpij obudzę cię jak dojedziemy.
Jak powiedział tak też zrobiłam. Zamknęłam powieki a po chwili powitał mnie głęboki sen.

Wyszliśmy z Harrym na spacer spacerując po pięknych ulicach. Nagle Harry zauważył małego kotka na środku ulicy. Podszedł do niego i chciał go wsiąść ale za późno.
Ciężarówka wjechała na Harrego. Szybko do niego podbiegłam i chwyciłam go za rękę.
- Harry prosze nie zostawiaj mnie ! Bez ciebie nie mam sensu żyć !- krzyczałam przez łzy
Jakiś facet dzwonił na pogotowie a ja jedynie płakałam i trzymałam go mocno za dłoń.
- Kocham Cie..pamiętaj że zawsze będę przy tobie duchem-wypowiedział te słowa cicho mimo ja i tak je słyszałam
Zamknął powieki.
- Harry prosze otwórz oczy ! Nie zostawiaj mnie !
Nagle podbiegł do mnie Niall i odciągnął mnie od Harrego co nie było łatwe. Mocno mnie przytulił. Przyjechała karetka. Lekarz jakoś tam szybko zbadał Harrego
i podszedł do mnie.
- Przykro mi
Wtedy wybuchnęłam jeszcze wielkim płaczem. Wtuliłam się w Nialla.
- Cii..wszystko będzie dobrze - mówił głaszcząc mnie po głowie
Nic nie będzie dobrze kiedy Harrego nie ma przy mnie teraz ciałem a nie duchem. Teraz już nie dotknę jego ciepłych malinowych ust,już nie poczuję jego pięknych
perfum,już nie zobaczę jego uśmiechu. Widziałam że Niall też płacze......... Codziennie jestem przy jego grobie. Zawsze zostawiam tam jedną czerwoną różę. Łzy
codziennie spływają mi po policzkach. Już nie jest tak jak było kiedyś...


Obudziły mnie ciepłe usta na mojej szyi. Otworzyłam zapłakane powieki i ujrzałam Harrego kucającego przy mnie.
- Już jesteśmy - powiedział a ja wyszłam z samochodu
Harry wstał a ja mocno się do niego przytuliłam wybuchając przy tym płaczem
- Cii to był tylko zły sen....jestem tu przy tobie - powiedział całując mnie w czoło
- I nigdy nie odejdziesz ?
- .... nigdy
I wtedy pocałował mnie czule.
- Chodz idziemy - powiedział
Wzięłam torebkę i wyciągnęłam tylko lusterko. Tusz cały rozmazany. Poprawiłam makijaż szybko i poszliśmy do drzwi. Harry zapukał i po chwil otworzyła nam mama Harrego
- Synku jak ja cie dawno nie widziałam - powiedziała i mocno przytuliła Hazze przy tym po pliczkach kilka łez. Tak dzień pełen łez (: .
Weszliśmy do środka i zastaliśmy tam jakąś dziewczynę.
- Loczku ty mój - powiedziała i mocno go przytuliła
- Cześć jestem Gemma siostra tego tu - powiedziała z uśmiechem wskazując na Harrego
- Jestem Sam miło mi - powiedziałam i się przytuliłyśmy
- Sam poznaj moją mamę Anne, mamo poznaj moją dziewczynę Sam - przedstawił nas Harry
- Miło pi poznać- powiedziała kobieta i mnie przytuliła
- Piękna jest co nie ?- powiedział Harry
Nagle...
________________________________________________________
No dobra już dodałam :DD. Nie mogę patrzeć jak się męczycie :DD.Teraz dam wam 14 kom. do NN. Kocham was :** Do napisania :**
Tagi: Rozdział 21
06.07.2012 o godz. 19:08
Gdy wyszliśmy ze sklepu zobaczyliśmy tam...
Grupkę dziewczyn z koszulkami z wizerunkiem One Direction. Podleciały do Harrego w tym czasie piorunując mnie wzrokiem. Niektóre nawet się do mnie uśmiechały.
Harry zaczął rozdawać autografy i robić sobie z nimi zdjęcia. Ja jedynie usiadłam na ławce. Cieszę się że spotkałam Harrego. Że jest blisko mnie. Może mnie
obejmować swoim ramieniem. Składać pocałunki na moich ustach. Kocham go całego. Nie traktuję go jak Harrego Stylesa z One Direction tylko jak zwykłego chłopaka.
Nie wiem co bym zrobiła gdybym go nagle straciła. Jest moim całym życiem, tlenem. Bez niego nawet nie mogłabym się uśmiechnąć. A on daje mi ten uśmiech. Ten
swój piękny uśmiech w którym pojawiają się te jego słodkie dołeczki. A te jego piękne zielone oczy w których tonę. Na moich ustach pojawił się uśmiech. Nagle
podbiegła do mnie jakaś mała dziewczynka chyba ze swoją mamą.
- Dzien dobly moglabym zlobic sobie z paną zdjęce ? - spytała swoim słodziutkim głosikiem
- Ym.. Oczywiście
Dziewczynka usiadła mi na kolana i obie uśmiechnęłyśmy się do zdjęcia.
- Dziekuje
- Prosze a jak się nazywasz ?
- Victoja
- O ładne imię - powiedział Harry który właśnie skończył robienie zdjęć itp.
Usiadł koło mnie na ławce
- Haly kocham cie !- krzyknęła i mocno się do niego przytuliła - Das mi altoglaf ? - dodała a Harry wpisał jej się do notesiku
Dziewczynka zamieniła z nami jeszcze kilka słów i odeszła wraz z mamą.
- Słodka jest- powiedziałam do Harrego a on jedynie mnie namiętnie pocałował
Nie wiedziałam o co mu chodzi ale odwzajemniłam pocałunek. Ten pocałunek był inny od tych wszystkich. Nie wiem czemu ale był. Po kilku sekundach które dla
mnie mogłyby trwać wieczność oderwaliśmy się od siebie.
- Kiedy przestaniesz mnie kochać ? - spytałam
- Nie znam człowieka który mógłby znać swoją datę śmierci
- Czyli
- Że będę cie kochać aż do śmierci. Będę cię kochać żywy lub martwy ale kochać cię będę zawsze - powiedział mi to prosto w oczy i pocałował mnie w czoło.
Wstaliśmy i poszliśmy do samochodu. Zaczęliśmy jechać do mojego domu. Nagle poczułam wibracje w mojej kieszeni. Wyjęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz
Sindy (: . Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
- Halo ?
- Cześć gdzie wy jesteście ?
- Właśnie jedziemy do domu a co ?
- Nie nic nie śpieszcie się
- Co ty zrobiłaś ?
- Nic
- N to zaraz zobaczymy.. pa
- Pa
(koniec rozmowy)
Dojechaliśmy do domu. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do domu a tam... pełno marchewek ?! Zobaczyliśmy też jak Lou i Sindy je zbierają.
- Co tu się stało jakaś bezsensowna wojna na marchewki ?!- krzyknął Harry
- Wojna na marchewki nigdy nie jest bezsensowna - powiedział oburzony Lou
- Louis może wprowadź się no nie wiem...- udawałam że się zastanawiam- Do siebie !! Pogódź sie z Niallem to jest twój przyjaciel.
- Wiesz ona ma racje- powiedziała Sindy- Pogódź się z nim
- I wyprowadź się z tond - dodałam szybko
- Macie racje.. pójdę się pakować- powiedział i poszedł na górę.
My zaczęliśmy zbierać resztę marchewek. Gdy skończyliśmy Lou zszedł na dół zwaliskami. Pożegnał się z Sindy namiętnym pocałunkiem tak samo jak ja z Harrym
- Będę jutro o 9:00 - wyszeptał mi do ucha i wyszli
Nagle zaburczało mi w brzuchu. Poszłam do kuchni i zaparzyłam wodę na herbatę dla mnie i dla Sindy. Zrobiłam też tosty. Razem z Sindy zjedliśmy tosty i wypiłyśmy
herbatę. Pogadałyśmy jeszcze trochę i każda poszła do siebie. Weszłam do łazienki. Nalałam gorącej wody do wanny. Rozegrałam się do naga i weszłam do wanny.
Umyłam się żelem truskawkowym i umyłam też włosy. Wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem. Podłączyłam suszarką do gniastka i zaczęłam suszyć moje ciemnoblond
włosy. Gdy je wysuszyłam wytarłam się ręcznikiem i ubrałam się w piżamkę. Wskoczyłam do łóżka i od razu usnęłam.
*Rano* + *Oczami Harrego*

Obudziły mnie krzyki dochodzące z dołu. Nie przejmowałem się tym i schowałem głowę w poduszkę. Próbowałem zasnąć ale na marne. Wstałem z łóżka i pierwsze co ujrzałem
to obrazek który wisiał na ścianie mój i Sam. Wtedy całowałem ją w policzek a ona miała zarzucone na moją szyję ręce ( obrazek był podobny do tego )poszedłem do łazienki
i wykonałem poranne czynności. Ubrałem się i zeszedłem na dół. Zobaczyłem tam chłopaków oprócz Zayna którzy grali na konsoli a muzyka która się z niej wydobywała była tak głośno że
Hawaje to słyszą
- Wariaty kocham was ale nie o..- spojrzałem na zegarek- o 7:00 rano
- Chcesz zagrać ? - spytał Liam
- Jeszcze się pytasz- powiedziałem i zacząłem z nimi grać
By jechać po Sam mam jeszcze dużo czasu...
____________________________________________________________
I oto 20 rozdzialik !! Coś mało osób komentuje ten blog więc zastanawiam się nad jego usunięciem. Ale jeśli będzie 16 komentarzy to nie usunę bloga i będzie NN (: Do napisania :**
Tagi: Rozdział 20
05.07.2012 o godz. 10:02
- Kocham Cie Zayn - to były ostatnie słowa które powiedziałam
Przejechałam żyletką po nadgarstku a później widziałam tylko ciemność....

*Oczami Sam*
Ja,Lou i Sindy weszliśmy do domu śmiejąc się.
- Muszę iść się napić - powiedziałam i udałam sie do kuchni
Zastałam tam Rose, która leżała na podłodze a obok niej była krew. Przestraszyłam sie i zawołałam Louisa i Sindy.
Szybko wybrałam numer do pogotowia. Po niecałych 3 minutach zjawili się. Rose zabrali do szpitala karetką a my pojechaliśmy samochodem. Gdy dojechaliśmy lekarze
nie chcieli nas do niej wpuścić.
- No ale co z nią ?!- spytała nerwowo Sindy
- Uszła ledwo z życiem zostało tylko milimetr do przecięcia żyły- powiedział lekarz i odszedł
Usiadłam na jednym z krzesełek. To samo zrobił Louis z Sindy.
- Dlaczego one to zrobiła?- spytał Louis
- Może tym powodem był Zayn- odpowiedziałam a łzy spłynęły mi po policzku
No kurde rozumiem ją że Zayn ją bardzo skrzywdził ale nie musiała się ciąć !! Nagle zadzwonił mój telefon a na wyświetlaczu Harry <33
- Hallo ?- powiedziałam drżącym głosem
- Hej Sam co się stało ?
- Rose się cieła i jesteśmy w szpitalu
- Już jadę
(koniec rozmowy)
Sindy wybuchła płaczem płaczem a Louis ją mocno przytulił całując w czoło. Po chwili przyjechał Harry. Usiadł koło mnie i mocno przytulił a ja płakałam jak
małe dziecko. Nagle przyszedł lekarz i powiedział że możemy wejść. Wszyscy weszliśmy do sali w której leżała Rose. Ja z Sindy usiadłyśmy na krzesełkach.
- Ja przepraszam chciałam tylko o nim zapomnieć- powiedziała cicho
- Nawet nie masz za co przepraszać ale łatwo o nim nie zapomnisz- powiedziałam
- Kiedy cię wypuszczą?- spytała Sindy
- Prawdopodobnie jutro, prosze nie mówcie o tym Zenowi
- Ok nic nie powiemy - powiedział Lou
Pogadałyśmy jeszcze z Rose dopóki lekarz kazał nam wyjść. Pożegnałyśmy sie z naszą przyjaciółką i pojechaliśmy do domu. Ja pojechałam z Harrym a Sindy z Lou
- Słuchaj może pojedziemy jutro do moich rodziców ? chciałbym żebyś ich poznała- zaproponował Harry
- A jeśli mnie nie polubią i zakażą nam się spotykać ?! - spytałam nerwowo a on spojrzał na mnie z miną WTF ?!
- No co... chyba naoglądałam się za dużo filmów
- Chyba aż za dużo
- Skoro mamy jechać do twoich rodziców muszę sobie kupić sukienkę
- Sukienkę ?!
- No chyba musze się dobrze reprezentować
- Ok skoro chcesz - powiedział i lekko się zaśmiał
- No to zatrzymaj się tu- powiedziałam wskazując zza szybą samochodu duży sklep z ciuchami
Harry wykonał moje polecenie i zatrzymał się. Weszliśmy do sklepu. Wybrałam kilka sukienek i poszłam po przymierzać a Harry usiadł na fotelu. Ubrałam jedną
z sukienek i wyszłam pokazać sie Harremu
- I jak ? - spytałam
- Niee..
Weszłam do przymierzalni i założyłam inną.
- A ta ?
- Ee, też nie za bardzo
Sytuacja powtarzała się jeszcze kilka razy. Przymierzyłam ostatnią sukienkę
- A o tej co sądzisz?
- Nie, nie wyglądasz najlepiej
- To w czym według ciebie wyglądam najlepiej ?!- spytałam wkurzona
- W niczym.. w absolutnie NICZYM- powiedział przygryzając zadziornie wargę patrząc na mnie
- Spotykam się ze zboczeńcem- usiadłam mu na kolana i namiętnie pocałowałam
- We wszystkim wyglądasz pięknie- powiedział patrząc mi prosto w oczy
- Czyli tą mogę kupić ?- spytałam a on kiwną głową na tak
Ubrałam się w poprzednie ubranie. Razem z Harrym poszłam do kasy. Już chciałam zapłacić ale Harry mnie powstrzymał. Kupił mi sukienkę i wyszliśmy ze sklepu.
Gdy wyszliśmy ze sklepu zobaczyliśmy tam...
____________________________________________________________
Tylko 6 komentarzy pod 18 rozdziałem ?? :( No ale nic. Ale dodałam :DD CZekam na dużo kom. Do napisania :**
Tagi: Rozdział 19
01.07.2012 o godz. 17:58
Był chłodny, deszczowy poranek. Wstałam z łóżka, lecz już po chwili zaczęłam tego żałować. Nie miałam humoru, na nic. W mojej sytuacji nikt by nie miał. Od dwóch lat zakochana jestem w przyjacielu, na imie mu Harry. Tak, to Harry Styles, ten Harry Styles z One Direction. On może mieć każdą, dlatego właśnie do niego nie startowałam.Był mi bliski jak nikt inny, ja jemu zresztą też. Wczoraj przedstawił mi swoją nową dzieczynę. Zabolało... Udawałam, że się cieszę, ale w głębi duszy wcale tak nie było.
Znałam go zanim był sławny, nasza przyjaźń liczy prawie 10 lat. Nasze mamy to również najlepsze przyjaciółki. Miałam kiedyś nadzieję, że wyjdzie z tego coś więcej, niestety, myliłam się. Gdy przedstawił mi tą Kimberlly, poczułam, że muszę zapomnieć. O nim. O tym co czuje. Że musze zacząć życie na nowo. Tak więc poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kakao. Moja mama już od progu przywitała mnie serdecznym uśmiechem.
- No jak było ?? - spytała. Wróciłaś jakoś wcześniej niż normalnie.
- Teraz będę tak wracać codziennie. O ile w ogóle będę wychodzić.- powiedziałam wspypując kakao do szklanki.
- Jak to? Coś się stało ? A co u Harrego???
- Możesz mi o nim nie mówić? Próbuję zapomnieć, nie widzisz?? Staram się wymazać go z życia, z pamięci. Staram się sprawić, aby zniknął. Musisz mi to utrudniać?- wykrzyczałam do mamy,a ona stała jak wryta, patrząc na mnie ze zdziwieniem. Po chwili podeszła do mnie i wprost spytała :
- Zranił cię?
- Nie mamo, ja sama się zraniłam. Sama złamałam sobie serce. To moja wina. Nie powinnam była zakochiwać się w chłopaku z wyższej półki. Albo powinnam coś z tym zrobić,
albo po prostu się odkochać. A ja nie robiłam nic. Nic...
- Skarbie, tak mi przykro. Jeśli chcesz pogadam z Anne, ona porozmawia z Harrym i...
- Mamo ! On ma dziewczynę, nie rozumiesz ?? Wczoraj mi ją przedstawił, dlatego wróciłam wcześniej.
- Ale to chyba nie przeszkodzi waszej przyjaźni ??
- Z mojej strony to nie jest już tylko przyjaźń. Mamo zrozum, za każdym razem gdy siedzieliśmy obok siebie, gdy niechcący złapał mnie za rękę, gdy tonął w moich oczach, gdy
mówił jak bliska mu jestem, dla niego to było czysto przyjacielskie. Ale nie dla mnie. Moje serce zaczęło bić mocniej, miałam ochotę zostać przy nim, na zawsze. W jego ramionach mogłabym umrzeć, to była by przyjemna śmierć.
Gdy to powiedziałam w oczach twojej mamy pojawiły się łzy. Nie wiedziałam, czy smutku, czy wzruszenia, a głupio było pytać. Jednak zaryzykowałam
- Mamo, czemu płaczesz ??
- To co powiedziałaś, było tak piękne.... Moja mała córeczka już dorosła.- powiedziała, po czym mocno mnie przytuliła. - Chciałabym ci pomóc, ale nie wiem jak, to dość trudna sytuacja.
- Nikt nie może mi pomóc. Zapomnieć- najlepsze lekarstwo. Po chwili wzięłam swoje kakao i poszłam na górę. Puściłam jakiś dołujący kawałek. Słyszę dźwięk dzwonka ,patrzę na wyświetlacz. Katy,moja bff dzwoni.
- Co ? - powiedziałam odbierając telefon.
- To ja chcę cię zaprosić na grilla,a ty mi wyskakujesz z "co?" . Szykuj się, zaczynamy o 17 .
- Spierdalaj, nie mam ochoty- powiedziałam. Sama nie wiem, czemu byłam taka niemiła. Nigdy taka nie byłam.
- aha. fajnie wiedzieć. wiesz co? naprawdę nei wiem o co ci chodzi, ale mogłabyś się ogarnąć. to tyle z mojej strony, jak zmienisz zdanie to wbij. cześć.
- cześć.
Ku*wa co ja robię ?? Co się ze mną dzieje? - pomyślałam. Wczorajszy wieczór zrujnował mi życie. Jednak postanowiłam napisać esa do Katy i przeprosić za swoje zachowanie.
" Hej, przepraszam, po prostu nei mam humoru. Powinnaś wiedzieć czemu. Od wczoraj mnei to męczy. Jak zdążę się ogranąć to wpadnę, choć nie zapewniam, że będę w dobrym humorze. Buziaki, <t.i.>"
Wysłałam, i od razu zaczęłam się ogarniać.

* tymczasem u twojej bff *

OCZAMI HARREGO


Cześć !- rzuciłem w kierunku Katy.- Już jesteśmy !
Katy odwróciła się i spojrzała z niesmakiem.
O... hej. Nie wiedziałam że Kimberlly też będzie. No ale wejdźcie, reszta chłopaków jest już na tarasie.
- A <t.i.> ?? Jest już ?
- Nie, nw czy będzie. Ale mówiła że się postara, chociaż wątpię.- powiedziała do mnie Kate. Wczoraj <t.i.> dziwnie się zachowywała, martwiłem się o nią. Jest najbliższą mi osobą. Przyjaciółką. Najlepszą. Ale nic więcej. Nie czułem do niej ' mięty ' . To była po prostu dobra kumpela .
Może ci pomóc? - rzuciłem w kierunku Katy. - Nie dzięki, dam sobie radę. Ale miło że pytasz - odpowiedziała. Lubiłem ją. Była zawsze miła i promienna. Może właśnie dlatego
przyjaźniła się z <t.i.> . Ona również należała do osób optymistycznie patrzących na świat. Nigdy nie widziałem jej smutnej,załamanej,płaczącej. Nawet jeśli miała jakiś kłopot mówiła tylko, że życie idzie dalej. Że nie warto przejmować się głupotami. To cała <i.t.> Największa optymistka jaką w życiu spotkałem. Co ja bym bez niej zrobił ??
Nagle usłyszałem dźwięk sms. To był telefon Katy.
- KAATYYY !! SMS !!! - krzyknąłem, mimo, że była nie dalej niż 15 metrów ode mnie.
- Nie mogę teraz, to weź przeczytaj !
- No ok. To od <t.i.> Pisze, że przeprasza, i po prostu nie ma humoru. Powinnaś wiedzieć czemu. Od wczoraj mnie to męczy...- i w tym momencie, gdy Katy usłyszała treść sms podbiegła wyrwała mi telefon z ręki i sama przeczytała jego dalszą część.
- <t.i.> niedługo będzie. Wiesz Harry, jednak pomóż mi trochę.
Zgodziłem się, lecz w mojej głowie był ten sms. Coś się dzieje, czuję to. Co ją męczy?? Co od wczoraj ją męczy? No cóż, jak przyjdzie to pogadamy. Martwiłem się jak cholera ale jak <t.i.> już przyjdzie to wszystko mi przejdzie. Zapewne zarazi mnie swoją optymistyczną energią. Wtedy spojrzałem w kierunku furtki. Ona już szła. Pomachała nam i szybko zawołała Katy.

MOIMI OCZAMI

Ku*wa mać co on tu robi ?!! I to jeszcze z tą Kimberlly ?? - powiedziałam do Katy. Starałam się powiedzieć to cicho tak, aby nikt oprócz Was nie słyszał
- Przepraszam, sama się zdziwiłam że ją tu przyprowadził. Chodź, kiełbaski są prawie gotowe.
- Serce pęka mi na miliard kawałków a ty mi tu pierdolisz o kiełbaskach ?! - krzyknęłam. Harry chyba usłyszał bo dziwnie się spojrzał. Zresztą nie tylko on. Wszyscy dziwnie na mnie spojrzeli. To nie moja wina, że ja zauważam tylko jego. Zrobiło mi się głupio.
- Ja chyba jednak powinnam pójść do domu, to że tu jestem to nie jest dobry pomysł. I do tego Harry patrzy na mnie jak na idiotkę. Wiesz, to miłej zaba...
- Chodź, proszę. Nie możesz całe życie przed nim uciekać. - powiedziała, po czym wzięła mnie za rękę i pociągnęła za sobą.
Hej- powiedziałam do wszystkich przez sztuczny uśmiech. Spojrzałam na Kimberlly. Była śliczna. Piękne, blond włosy, cudowne zielone oczy, szczupła sylwetka, długie nogi...
kto zostawiłby takie cudo dla takiego czegoś jak ja ??? Harry usiadł obok niej,powiedział coś na ucho i zaczęli się całować. I w tym momencie pierwszy raz od wielu,naprawdę wielu lat na moim policzku pojawiła się łza. Louis od razu to zauważył i patrzył na mnie ze zdziwioną miną.
- <t.i.>... ten ,no ... wiesz... bo , może... - nie mógł nic powiedzieć. Po chwili zoorientowałam się, że po moim policzku spłynęła łza. Otarłam ją szybko, po czym spojrzałam na Lou i przyłożyłam palec do ust. Katy spojrzała na mnie. W moich oczach ponownie było pełno łez. Patrzyła na mnie z niedowierzaniem, lecz nic nie mówiła. Nie wiedziałam, co mam zrobić, więc szybko otarłam łzy, po raz ostatni spojrzałam na zakochanych. That should be me!- pomyślałam.
Usiadłam, Liam opowiedział jakiś dowcip, czy historyjkę, nie wiem sama, nie słuchałam go. Wszyscy się śmiali. Dosłownie wszyscy, tylko nie ja. Wtedy Harry spojrzał na mnie ze zdziwieniem. "Ona się nie śmieje? WTF ?" - miał minę jakby właśnie to chciał powiedzieć.
- Ej no co jest ? - krzyknął patrząc na wszystkich, a na końcu na mnie . Coś się stało ? Ty... jesteś ... smutna ? Mała, co się dzieje ? - pytał wciąż trzymając za rękę Kimberlly.
Spojrzałam na Katy. Mimiką chciałam dać jej do zrozumienia, że zaraz mu o wszystkim powiem. Katy zrobiła duże oczy i zaczęła kiwać przecząco głową.
Tak, jakby wewnątrz krzyczała:" Nie debilko, tylko nie to! Popełnisz największy błąd swojego życia" ... Nie wiedziałam co mam robić.

OCZAMI HARREGO

Nie mogłem w to wszystko uwierzyć. To było cos jak sen. Sztuczna, dziwna atmosfera. Co jest ? Najpierw wczorajszy wieczór, potem ten dziwny sms, te jej dzisiejsze zachowanie. To nie była moja <t.i.> To nie ona. Naglę między nią a Katy działo się coś dziwnego. Byłem pewien, że ona wie o co chodzi. Miałem już dość, po chwili krzyknąłem:
- Co jest ?!! No powiesz mi w końcu co się dzieje ?! Proszę, nie mogę patrzeć jak cierpisz...- po wypowiedzeniu tych słów również po moim policzku spłynęła łza.
- Okej... Powiem ...- mówiła wciąż kontaktując się wzrokiem z przyjaciółką. Ale nie tobie. Kimberlly? Mogę cię prosić na chwilkę ? - powiedziała, a ja mało co nie zamarłem.
Kimberlly powie, a mi nie ? O co tu chodzi ? Nic już nie rozumiałem.

MOIMI OCZAMI


Kimberlly szybko wstała i poszła ze mną na spacer. Spacerowałyśmy długo, aż w końcu przystanęłam i powiedziałam : Masz niesamowity skarb. Doceń to rozumiesz ??
Jednak ona nie rozumiała o czym mówię. Odwróciłam się do niej tyłem i kontynuowałam :
Harry, jest niesamowity. To osoba, która daje ci uśmiech, gdy masz gorsze dni, jest z tobą blisko, zawsze , kiedy go potrzebujesz, jego cudowne śmiejące się oczy,
te cudowne ramiona którymi otula cię, gdy jest ci źle, te boskie dłonie, którymi gładzi twoje policzki, te usta... ile ja bym oddała żeby być na twoim miejscu i móc całować
te słodkie usta. i przede wszystkim : ile ja bym oddała, żeby móc mieć w opiece jego serce, żeby być jego powodem do życia, żeby uśmiechał się do mnie o poranku, i śpiewał kołysankę do ucha o zmierzchu. ile ja bym oddała, żeby mieć taki skarb, żeby po prostu go mieć. Nie spieprz tego rozumiesz ?? Masz być przy nim za każdym razem, gdy będzie cię potrzebował. Nie wolno ci go skrzywdzić. Masz sprawić, by czuł się najszczęśliwszy na świecie. Ja bym potrafiła. Ty też powinnać...
Obiecaj mi, że będzie z tobą szczęśliwy, że jego życie będzie najpiekniejszym jakie można sobie wymarzyć. OBIECAJ!!
- O-o-oo-ob-iec-obiecuję... - powiedziała. Była zszokowana. Miała łzy w oczach. Nie wiedziała co ma powiedzieć. Zapewne nie spodziewała sie tego co jej powiedziałam.
Po chwili spytała czy już wracamy. Odpowiedziałam że tak. Gdy szłyśmy powiedziałam jej:
- Wiesz, czemu ci to wszystko powiedziałam??
- No,tak, nie za bardzo...
- Jestem tylko jego przyjaciółką. Ty jesteś jego dziewczyną. Uczyń go najszczęśliwszym na świecie. Ja zniknę. Nie potrafię żyć w jego otoczeniu. Bądźcie szczęśliwi...-wydukałam cała zapłakana.
- Jesteś cudowna. Taka przyjaciółka dla Hazzy to skarb-powiedziała, po czym objęła mnie i trzymała mnie mocno i długo w swych objęciach. Zaczęłam płakać. Wręcz ryczeć.
Ryczałam jej w ramię, a ona jedynie delikatnie przejeżdżała ręką po mojej głowie, próbując mnie uspokoić. Po chwili szyłyśmy normalnie dalej. Dotarłyśmy na miejsce.
Gdy weszłyśmy wszyscy patrzyli na nas z otwartymi ustami. Ja cała zapłakana, Kimberlly z zszokowaniem na twarzy i łzami w oczach. Harry zaczął się szczypać mówiąc pod nosem "obudź się, obudź się". Wariat. Za to go kochałam. Szkoda, że będziemy musieli się pożegnać. On był moim tlenem. Dosłownie. Bez niego nie widziałam sensu życia.

Oczami Harrego



Nie, to jednak nie sen. Podszedłem więc do <t.i> i krzyknąłem do niej: Możesz mi ku*wa powiedzieć o co chodzi? To mnie już przerasta, ja nic nie rozumiem... Złapałem ją za rękę, trzymałem ją kontynuując : Co się stało ? Co się tak nagle stało ?? Najgorszy dzień mojego życia... No co się ku*wa dzieje??
Lecz ona nie odpowiadała. Stała wpatrzona w moje oczy, wszyscy wokół skupieni byli na nas. Ona wciąż patrzyła i powiedziała jedynie : Jak to teraz będzie?? Nie pomyślałam o tym, przecież, przecież ja... Wszyscy włącznie ze mną zrobili miny w stylu "WTF?!!". Oprócz Kate i Kimberlly. One patrzyły i czekały na dalszy tok wydarzeń.
Puściłem jej dłoń. Podszedłem do Kimberlly, ucałowałem ją i spytałem, czemu ona płakała.
- Bo... Harry to jest skomplikowane... .
- Bo taki jest ten świat, skomplikowany. Powiesz mi o co chodzi księżniczko ??


MOIMI OCZAMI


I w tym momencie zdałam sobie sprawę, że mój świat przestaje istnieć. To ja byłam jego księżniczką. Skoro już nawet to minęło, nawet ta jedna, pieszczotliwa nazwa należy już do kogoś innego... Nie mogłam dłużej na to patrzeć. Wzięłam kurtkę i skierowałam się w kierunku furtki. Zanim wybiegłam, podeszłam jeszcze do Harrego. Przytuliłam go najmocniej jak umiałam, po moim policzku płynęła łza po łzie. On nie wiedział, że to ostatni raz gdy mnie widzi. Nikt nie wiedział, co mam w planach. Jedynie Kimberlly mogłaby sie domyślać, wątpię jednak, że słowo "zniknę" odebrała w ten sposób, o którym myślałam.
Harry ścisnął mnie również, po czym powiedział : Jeśli będziesz gotowa, czekam. O każdej porze dnia i nocy czekam na twój telefon. Jedno słowo i jestem pod twoim domem, abyś mogła mi się wypłakać w rękaw. Ucałowałam go jedynie w policzek. Przytuliłam Katy, Zayna, Louisa, Liama i Nialla.. Nawet tą Kimberlly utuliłam. Poszłam do domu, wspominając po drodze całe moje życie. Życie, które dziś zakończę. Wiem, będę żałować, ale moje serce krwawi gdy muszę patrzeć na to wszystko. Przedtem postanowiłam jednak napisać list do Harrego, by wiedział, co do niego czuję. Gdy już go napisałam wyszłam szybko z domu i udałam się na dworzec kolejowy. Po drodze wrzuciłam ten list do skrzynki pocztowej Hazzy. Wyglądało na to, że jest już w domu, bo światło w jego pokoju się paliło. Poszłam szybko dalej, przed siebie, tak, aby nikt mnie nie zauważył.
Dotarłam. Spojrzałam na rozkład jazdy pkp. Najbliższy pociąg będzie przejeżdżał tędy za około pół godziny. Wtedy rzucę się na tory. W tym czasie zastanawiałam się jeszcze, czy powinnam to zrobić. A co z mamą? Z Katy? Co jeśli mama tego nie przeżyje, jestem jej jedynym dzieckiem. Nie, ja nie dam rady, nie zrobię tego.
Wspominałam jednocześnie całe moje życie. Było cudowne, mogłoby dalej być cudowne. Ale ja bez niego nie potrafię. Po prostu nie umiem, nie daję rady. To zbyt trudne.
Nagle widzę w oddali nadjeżdżający pociąg. Za około 2 minuty przestanę żyć. Przestanę oddychać.Nie będzie mnie. Pociąg jest coraz bliżej. KOCHAM CIĘ MAMO, KOCHAM CIĘ HARRY.KOCHAM CIĘ KATY. KOCHAM WAS - krzyknęłam . Miej mnie w swojej opiece Boże !- powiedziałam. Pociąg jest już w pobliżu. Skoczyłam.
Z zamierzonym skutkiem. Zmarłam od razu, siła uderzenia była zbyt silna. Ale czy byłam szczęśliwa? Czy byłam z siebie dumna?? Nie. Nie pomyślałam, że teraz już nawet go nie dotknę. Już go nie zobacze.Chcę wrócić, chcę odżyć. Ale juz za późno. Jaka ja jestem głupia.


OCZAMI HARREGO


Po wczorajszym wieczorze dużo myślałem o <t.i.>. Jest mi bliższa niż myślałem. To ona jest najważniejsza na całym świecie, nie ma się co zastanawiać. Zasnąłem około 5 nad ranem i około 7:00 obudziły mnie jakieś krzyki i płacze na dole. Od razu pobiegłem na dół, by zobaczyć, co się stało. Moja mama przytulająca mamę <t.i.> Jej mama płakała, cała się trzęsła. Moja zresztą też. To nie wróżyło nic dobrego.
"I jak ja powiem Harremu, że <t.i.> nie żyje? " powiedziała po cichu moja mama do mamy <t.i.> Stałem jak wryty po czym powiedziałem po cichu : Coo ? Jak to ?? To nie może być prawda ! Jak to możliwe ?
Jej mama spojrzała na mnie z pogardą. - Obyś był tego wart! - powiedziała do mnie. A ja wciąż nei wiedziałem o co chodzi. Usiadłem na kanapie, jej mama obok mnie.
- <t.i.> Wczoraj w nocy ... skoczyła pod pociąg. To było prawdopodobnie samobójstwo... - powiedziała jej mama przełykając łzy .
- ... - w tym momencie chciałem coś powiedzieć, ale rozpłakałem się jak małe dziecko. Przecież od 2 dni było z nią coś nie tak. Gdybym się bardziej postarał ona by żyła. Jak mogłem tak łatwo odpuścić ?! To moja wina, to przeze mnie do tego doszło. Ale co było głównym powodem?? Postanowiłem spytać o to jej mamę.Odpowiedziała krótko i nie dość zrozumiale :
- Nie wiem, póki co pozostaje mi się tylko domyślać. Policja szuka w jej pokoju jakichś wiadomości, listów, lub czegokolwiek co mogłoby pomóc w rozwiązaniu przyczyny jej śmierci. Nie zostawiła ci niczego??
Od razu sprawdziłem pocztę głosową, smsy, e-maila. Nic nie było. Poszedłem jeszcze tak na wszelki wypadek sprawdzić skrzynkę na listy. Było coś " od <t.i.> do Harrego" .
Nie chciałem czytać tego w towarzystwie jej matki, więc usiadłem na ławce w parku 2 ulice dalej.

Drogi Harry,
Gdy będziesz czytał ten list mnie już nie będzie na tym świecie. Jak sam powiedziałeś ten świat jest skomplikowany... Ja nie chciałam się zabić. To po prostu tak jakoś wyszło. Kocham Cię. Całego. Od głowy z cudownymi, kręconymi włosami po stopy z którymi mogłabym przewędrować choćby pół świata. Wiem że ty mnie nie, do tej pory jakoś z tym żyłam. Ale teraz, gdy wiem że ty kochasz inną, życzę Wam po prostu szczęścia. Kimberlly wydaje się być fajną dziewczyną. Wybacz że nie powiedziałam ci co mnie gryzie, ja nie umiałam. Poprosiłam wtedy na słówko Kimberlly, by uświadomić jej, jaki ma skarb. By uświadomić jej że ja jestem w stanie oddać nawet życie za taki skarb. Prosiłam ją również, by obiecała mi, że sprawi byś był najszczęśliwszy na świecie, że nigdy cię nie zrani. Obiecała mi to , więc możesz być spokojny. Będzie Wam razem dobrze, jestem tego pewna. Powiedz Katy, że była jak siostra, dziękuję jej za wszystko, kocham ją. Powiedz Zaynowi, Louisowi,Liamowi i Niallowi że byli jak tacy nieznośni bracia, ale kocham ich również i dziękuję że byli. Powiedz mojej najcudowniejszej na świecie mamie, że jest cudem, każde dziecko mogłoby jedynie śnić o tak cudownej rodzicielce jaką miałam ja. I pozdrów swoją mamę, to naprawdę cudowna kobieta :) I przede wszystkim pamiętaj - jakkolwiek źle by u ciebie nie było, nie poddawaj się. Jesteś cudowny. Chcesz dowodów?? Ok. Byłeś moim tlenem. Moim powodem do życia. Byłeś jak... Po prostu byłeś i za to Cię kocham. Najcudowniejsza osoba, na jaką można trafić. Zazdroszczę tym wszystkim ludziom na Ziemi, że mogą przebywać w twoim otoczeniu. Pamiętasz ten mocny uścisk wczoraj?? To było na pożegnanie,kochanie moje najdroższe. Powiedziałeś wtedy, że zawsze mogę na ciebie liczyć i w ogóle. Wtedy wiedziałam, że jesteś wart tej głupoty którą popełniam. Ale ja nie odeszłam skarbie. Ja wciąż jestem. Jestem, tylko mnie nie widzisz. Czujesz, lecz nie widzisz. Nie możesz dotknąć, przytulić. Ale możesz powiedzieć mi wszystko. Od dziś jestem twoim aniołem stróżem.I proszę Cię, dąż do celu. Zawsze. Bez względu na przeciwności losu. Nie poddawaj się nigdy. Trzymaj się ciepło Harry. Zawsze będę Cię kochać. Twój anioł stróż.



Gdy to przeczytałem zalałem się łzami. Też chciałem się zabić by być z nią teraz. Gdy jej zabrakło dotarło do mnie, że ja ją jednak kocham. Że bez niej to życie będzie bezsensu. Ale nie mogłem się poddać, <t.i.> poświęciła dla mnie życie, muszę się teraz postarać, żeby faktycznie mogła powiedzieć, że byłem tego wart.
Wróciłem do domu. W domu byli już chłopacy, Kate i Kimberlly. No i oczywiście moja mama i mama <t.i.> Pokazałem im ten list podczas gdy sam poszedłem na górę wypłakać się w poduszkę trzymając jej zdjęcie w ręku. Ja ją naprawdę kocham. Boże, czemu nie dałeś mi zauważyć tego wcześniej?? Czemu pozwoliłeś, bym dał jej tak cierpieć !
Do pokoju weszła Kimberlly. Powiedziałem jej o moim uczuciu do <t.i.> Kim nie miała do mnie wyrzutów.
- Widziałam, jak ona cię kocha. Bardzo. To co napisała w tym liście, po prostu... Szkoda, że już jej nie ma, bylibyście szczęśliwi, naprawdę. Pamiętaj jednak, że mnie masz,
jak chcesz się komuś wypłakać to wal śmiało .
- Wybacz, ale wolałbym zostać sam. Ale dziękuję...


*3 miesiące później*


OCZAMI KATY


Jest nam ciężko bez ciebie. Nie dajemy sobie rady. Twoja mama zmieniła się nie do poznania. Chłopcy również. Zayn przestał zwracać tak znacznie uwagę na wygląd.Louis nie żartuje już ze wszystkiego. Ciężko w to uwierzyć, ale on ... spoważniał. Liam przestał dokupywać sobie żółwie i normalnie korzysta z łyżeczek. A, no i przestał oglądać już Toy Story. Niall je coraz mniej, w Nandos był ostanio z 1,5 miesiąca temu. Mnie również jest bardzo ciężko... A Harry?? Jego prawie nie ma. Siedzi cały czas albo w pokoju rozmawiając z twoim zdjęciem, albo na cmentarzu siedząc przy twoim grobie. Codziennie przynosi ci kwiatka. On cię kocha <t.i..> , on cię na prawdę kocha... On cię czuje, on czuje, że jesteś z nim. Stara się robić teraz wszystko tak, byś była z niego dumna. Tak, żebyś była zadowolona. Nie zważa na to czy będzie szczęśliwy, zważa na to, czy ty byś była. To naprawdę cudowny chłopak, widać, że cierpi, zresztą tak jak my wszyscy. Na twoim pogrzebie 2 godziny po zakończeniu wszystkiego wciąż stał przy twojej trumnie. On i Kimberlly nie są już razem, nikt mu cię nie zastąpi.
Mnie również. Tęsknie za tobą. Zawsze będziesz moją najlepszą przyjaciółką, tak samo zawsze będziesz miłością Harrego, bez względu na to, czy żywą, czy martwą..
________________________________________________________
Dziewczyna ma talent. Popłakałam sie ;((
Tagi: (
30.06.2012 o godz. 17:09
- Niall i Louis się pokłócili. Lou powiedział że dłużej nie wytrzyma z Niallem i wprowadza się do nas- wytłumaczyła Sindy
- Co ?!- krzyknęłam z Harrym a Rose wypluła sok który właśnie piła....

- No Louis będzie z nami mieszkał super co nie ?- powiedziała uradowana Sindy
- No może dla ciebie- powiedział zły Harry
- Harry, kochanie ty moje , przecież będę cie odwiedzać - powiedział Lou mocno przytulając Harrego
- Nie nie wyrażam zgody - powiedział poważnie Harry
Zaczęli sie kłócić. O ja pierniczę.
- Ej !!- krzyknełam a oni momentalnie ucichli - Słuchając was mam ochotę wysłać esemesa o treści ,,Pomagam''- dodałam
- No dobra- powiedział Harry a Lou zaczął odwalać swój taniec radości
- No ale gdzie będzie spał przecież nie mamy wolnych pokoi- wtrąciła się Rose
- Będzie spał ze mną- powiedziała Sindy
- Dobraa, czy my o czymś nie wiemy??- spytała podejrzliwie Rose
- Jesteśmy razem- powiedział dumny Lou
Łał nie spodziewałam się tego. Cieszyłam się z tego. Ale Rose zbytnio nie. Nie dziwię się jej. Po rozstaniu z Zaynem nie jest jej zbyt łatwo.
- Ale że wy...ale..kiedy?- jąkałam się
Sindy opowiedziała nam całą historię. Kurcze też bym chciała żeby dwoje chłopaków się o mnie bili :D.
- Łał... no to ja już będę się zbierał- powiedział Harry
- Dlaczego jest jeszcze wcześnie ?- spytała Sindy
- Musze wykonać swoje bojowe zadanie- odpowiedział sarkastycznie
- Jakie?- spytała Rose
- Kupić majonez- odpowiedziałam szybko
No to wypaliłam XD
- Znaczy ten... Harry chce... kupić sobie małego, słodkiego kotka- poprawiłam
- Oooo fajnie- powiedziała Rose
- Pa kochanie- powiedział i cmoknął mnie w policzek
- Pa- odpowiedziałam
- To ja idę wię wypakować - powiedział Lou
- Pomoge Ci- powiedziała Sindy i oboje poszli na górę
- Chyba nici z naszych zakupów- powiedziałam
- Na to wygląda- odpowiedziała Rose- Idę na kompa- dodała i poszła
No super. Włączyłam tv i zaczęłam oglądać ,,Pamiętniki wampirów''. Zeszło mi się do 22:40. Zrobiłam się senna więc poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w piżamkę. Wskoczyłam pod kołdrę i szybko zasnęłam.
*Następny dzień* + *Oczami Rose*

Uniosłam powieki i od razu je zamknęłam, ponieważ słońce raziło mnie w oczy. Przekręciłam się na drugi bok. Próbowałam jeszcze zasnąć (rannym ptaszkiem nie jestem)
ale się nie dało bo jakieś krzyki dobiegały z dołu. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności i ubrałam się. Zeszłam na dół i zastałam
Lou, Sindy i Sam
- Hej - powiedziałam cicho a oni odpowiedzieli tym samym
- Jesteś głodna ?- spytała Sam
- Nie.. ja ide sie przejść- powiedziałam i wyszłam z domu.
Szłam pięknymi ulicami. Niekiedy przechodziły obok mnie zakochane pary. Na ich widok robiło mi się smutno. Nie tak łatwo się uśmiechnąć gdy osoba którą
kochasz mocno Cię zraniła. Doszłam do mojej ulubionej kawiarenki. Podeszłam do Tibo. Właściciel tej kawiarenki. Ma 36 lat. Jest miłym, zabawnym głupkowatym
kolesiem.
- Hej Tibo - przywitałam się
- Hej młoda co dla ciebie?
- To co zawsze
Tibo przygotował mi kawę z kawałkami lodu i bitą śmietaną. Zapłaciłam i usiadłam w wolnym stoliku popijając moją kawę. Gdy ją wypiłam miałam zamiar już wyjść gdy zobaczyłam że w jednym stoliku siedzi Zayn. Miał smutny wyraz twarzy. Zauważył mnie. Nasze oczy się spotkały. Jego oczy były wypełnione
miłością, żalem, smutkiem. Szybko z stamtąd wyszłam. Zayn oczywiście za mną. Złapał minie za nadgarstek
- Zostaw mnie !- krzyknęłam i wyrwałam mu się
- Prosze cie pogadajmy
- Nie mamy o czym
- Owszem mamy ja byłem w tedy nachla..- nie dokończyła bo mu przerwałam
- Daruj sobie - powiedziałam i odeszłam od niego.
Zaczęłam biec w stronę domu a oczy miałam w łzach. Słyszałam jak mnie woła ale miałam to gdzieś. Dobiegłam do domu. Nikogo nie ma. To dziwne.
No i dobrze. Z szafki wyciągnęłam żyletkę. Przyłożyłam ją sobie do nadgarstka. Nie chce już żyć. Moje życie nie ma sensu gdy nie ma go w pobliżu. Nie
tak łatwo jest wybaczać.
- Kocham Cie Zayn - to były ostatnie słowa które powiedziałam
Przejechałam żyletką po nadgarstku a później widziałam tylko ciemność....
_________________________________________________________
W końcu wymarzone wakacje :D Życzę wam ciepłych, radosnych wakacji !! Mi jakoś ten rozdział się podoba :DD Ale nie wiem jak wam. Oceńcie sami :D. Jeszcze raz cudownych wakacji !!

Tagi: Rozdział 18
29.06.2012 o godz. 13:03
- No więc słucham Cię- powiedział siadając obok mnie na łóżku
- Bo...

-Bo..chciałabym pogadać o wczoraj..-zaczęłam
- A no właśnie chce cie przeprosić za pocałunek
- Nic się nie stało...podobało mi się
- Na serio? No bo mi też... zawsze możemy go powtórzyć- powiedział i przybliżył swoją twarz do mojej
Byliśmy tak blisko pocałunku ale przerwał nam Niall który wołał Lou. Zeszliśmy na dół i zobaczyliśmy jak stoi przy lodówce.
- Gdzie są moje parówki ?!
- Ale jakie ?
- No parówki Jedynki gadaj co z nimi zrobiłeś !?
-To samo co ty z moimi marchewkami (bez skojarzeń)
- Nie ! Błagam powiedz że tego nie zrobiłeś !
- Ale przed chwilą ci powiedziałem że to zrobiłem
- Ym.. ale co zrobiłeś ?- wtrąciłam się
- Oddałem sąsiadce-powiedział Lou
- Okej..
- Dobra kończąc temat chcesz coś zjeść?- spytał Louis
- Chętnie !- krzyknął Niall
- Nie ty parówko- powiedział Lou i spojrzał na mnie a ja kiwnęłam głową na ,,tak''
Dopiero teraz zauważyłam że mają dwie lodówki w domu
- Po kiego wam dwie lodówki ?- spytałam zdziwiona
- Jedna jest moja - powiedział Niall a ja spojrzałam na niego z miną WTF ?!
Lou robił jedzenie a ja z Niallem poszliśmy przed tv.
- Słuchaj chciałbym pogadać- powiedział
- Wal
- Sindy ja cię wciąż kocham i nie moge o tobie przestać myśleć ja...chciałbym...znów być...z tobą
- Ale Niall my nie tworzyliśmy prawdziwego zwią..- nie dokończyłam bo Niall zatkał mi usta swoimi
Szybko go od siebie odepchnęłam i wstałam z kanapy.
- Co ty odpierdalasz ?!
- Przepraszam nie mogłem się powstrzymać
Zauważyłam że tej sytuacji przygląda się Louis. Popatrzył złowrogo na Nialla. Dobiegł do niego i zaczęli się bić
- Chłopaki uspokójcie się !!- krzyczałam ale nic
Nagle zszedł Liam. Jak zobaczył bujkę to rozdzielił ich.
- Zachowujecie się jak dzieci !- krzyknął Liam
- Stary co ty wyprawiasz przecież wiesz że kocham się w Sindy od dłuższego czasu!- krzyknął Louis a mnie zatkało
To jest wspaniałe uczucie gdy ktoś kogo kochasz odwzajemnia tą miłość. Nie spodziewałam się tego że Louis Tomilson zakocha się w takiej szarej myszce jak ja. No bo on sławny piosenkarz z popularnego zespołu a ja ? Zwykła dziewczyna
- Sindy kocham Cie i to nie wiesz jak bardzo jesteś najwspanialszą i najpiękniejszą dziewczyną jaką kiedykolwiek poznałem...kocham cię- powiedział mi to prosto w oczy
- Ja też cię kocham i to bardzo- powiedziałam
- Nial- powiedziałam podchodząc do niego- Możemy być przyjaciółmi i tylko przyjaciółmi
- Przepraszam już dawno powinienem zrozumieć że nic do mnie nie czujesz
- Znajdziesz sobie lepszą dziewczynę
- No chłopaki powinniście się pogodzić- powiedział Liam a ja się z nim zgodziłam
- Co ?! Jeszcze czego to chyba on powinien przeprosić mnie a po za tym ja już z nim dłużej nie wytrzymam pod jednym dachem dlatego się wyprowadzam- powiedział Louis
- What ?!- krzyknęłam równo z Niallem i Liamem
Louis pobiegł na górę a ja za nim.
- Sindy mam pytanie...czy zostaniesz moją dziewczyną?- spytał Louis wyjmując z kieszeni małe pudełeczko w którym znajdywał się wisiorek z literą ,L'
- Oczywiście że tak- powiedziałam i nasze usta złączyły się w jednym , wspaniałym pocałunku
*Oczami Sam*

- Długo będzie załatwiała tą sprawę ? -spytała Rose nalewając sobie soku
- A bo ja wiem nie ma jej już od 2 godzin
- A gdzie wy się tak spieszycie ?- wtrącił się Harry wstając z kanapy
- Miałyśmy iść na zakupy- powiedziałam
- A ja ? Zostanę tu sam ?
- Nie ty zrobisz to co ci kazałam
- Dobrze mamo- powiedział sarkastycznie i musnął moje usta
Usłyszeliśmy że ktoś wchodzi do domu. Poszliśmy zobaczyć kto to a tam Sindy i Louis z ... walizką ?!
- Witam moje współlokatorki !- krzyknął z radochą i przytulił mnie i Rose
- Kogo ?- spytałam zdziwiona
- Niall i Louis się pokłócili. Lou powiedział że dłużej nie wytrzyma z Niallem i wprowadza się do nas- wytłumaczyła Sindy
- Co ?!- krzyknęłam z Harrym a Rose wypluła sok który właśnie piła....
____________________________________________________________
Powróciłam ! Aż tak długo mnie nie było :DD Jak rozdział ?? Podoba się ?? Dziękuję za wszystkie komy. Jesteście wspaniali !!
Tagi: Rozdział 17
22.06.2012 o godz. 15:01
Na początek żeby się podlizać :DD jesteście zajebiści !! Dobra do rzeczy..... zawieszam bloga na kilka dni a może i tygodni. Nie będę dodawać rozdziałów ale będę czytać i komentować wasze blogi. paulina28202 i love1djess będę musiała was unikać w szkole bo będziecie chciały mnie zabić :DD. Tak więc przepraszam i do napisania :**
18.06.2012 o godz. 09:58
Słuchajcie chciałam was powiadomić że NN pojawi się prawdopodobnie w poniedziałek. Dziś nie dodam bo mam niezłego dołka. Jutro jadę na wycieczkę i wrócę wieczorem. W piątek mam występ taneczny do którego muszę się przygotować. W sobote mam wesele a w niedziele poprawiny i drugi występ taneczny. Przepraszam że będziecie musieli czekać długo na NN. Chciałabym też przeprosić love1djess oraz paulina28202 za chamskie zachowanie wobec was w szkole. Przepraszam i jutro przeprosze was osobiście. Jeszcze raz przepraszam....
12.06.2012 o godz. 19:24
- Kocham Cię- powiedział
- Ja ciebie też- powiedziałam i go pocałowałam
Harry przeturlał nas po łóżku tak że leżał na mnie. Nagle.....

Do pokoju weszła Sindy. Szybko zwaliłam z siebie Harrego i wstałam z łóżka.
- Hej sory że wam przeszkadzam w łóżkowych sprawach ale mogłabyś pożyczyć mi koszule nocną?
- Jasne- powiedziałam i wyjęłam koszulę nocną z szafy a następnie ją jej dałam.
- Dzięki - powiedziała i wyszła
Skierowałam się w stronę łazienki ale głos Harrego mnie zatrzymał
- A gdzie ty się wybierasz?
- Do łazienki przebrać się w piżamę
- Moge pomóc zdjąć ci tą sukienkę
- Nie dzięki poradzę sobie
- No dobra ale następnym razem mnie nie powstrzymasz- powiedziałam i weszłam do łazienki
Wzięłam szybki prysznic i ubrałam piżamkę. Wyszłam z łazienki. Harry poszedł wykonać wieczorne czynności, a ja położyłam się na łóżko. Po chwili dołączył do mnie Harry. Był BEZ KOSZULKI. Wtuliłam się w Harrego i próbowałam zasnąć ale nie mogłam. Cały czas myślałam o Rose i Zayne. Dlaczego on jej to zrobił??Zadaje sobie mnóstwo pytań na które nie znam odpowiedzi.
*3 godziny później*

Wciąż nie mogę zasnąć. A Harry śpi jak zabity :D. Wygramoliłam się z jego ramion tak aby go nie obudzić. Zeszłam na dół do kuchni. Nalałam sobie soku pomarańczowego gdy nagle zeszła Rose.
- Hej jak sie czujesz?- spytałam
- Nie najlepiej głowa mnie boli- powiedziała a ja jej dałam tabletkę przeciwbólową.
Rose ją wzieła i poszła do swojego pokoju. Martwię się o nią. Chyba z Harrym nie pojedziemy do Niemiec. Nie chcę żeby Rose została sama. Odłożyłam szklankę i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się obok Harrego i tym razem zasnęłam.
*Rano*

Lekko uniosłam powieki i zobaczyłam słodko śpiącego Harrego.Wygramoliłam sie z jego ramion i poszłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności i ubrałam się. Wyszłam z łazienki a Hazza jeszcze słodko spał. Zeszłam na dół. W kuchni zobaczyłam Rose.
- Hej i jak się czujesz?- spytałam troskliwie
- Dobrze teraz zaczynam życie bez niego...rozdział Rose i Zayn skończony
- Dzielna dziewczyna- powiedziałam i poklepałam ją po ramieniu a ona się zaśmiała.
Zeszła Sindy. Zrobiła wywiad z Rose typu ''Zayn to idiota'',''Nie zasługuje na ciebie'' itp. I miała racje.
- To jak robimy śniadanie?- spytałam
- Nie ja zrobie !- krzyknął Harry zbiegając po schodach.
- Ok- powiedziałyśmy równo
Usiadłyśmy na blacie i paczyłyśmy jak Harry coś miesza.
- Co się tak gapicie?- spytał zdziwiony
- Mieszaj ! Wyrabiaj mięśnie !- krzyknęła Sindy a ja z Rose wybuchłyśmy śmiechem
- Focham się
- Jak chcesz to się fochaj a nie dostaniesz buziaka- powiedziałam
- O już mi przeszło - powiedział a ja pocałowałam go w policzek
- Liczyłam na coś więcej
- Zajmij się mieszaniem- powiedziałam i usiadłam na kanapie
Po chwili dołączyły do mnie dziewczyny
- Ej może pójdziemy po śniadaniu na zakupy- zaproponowałam
- Jasne ale ja przed zakupami musze coś załatwić- powiedziała Sindy
- A to ''coś'' ma na imię Louis ?- powiedziała Rose
- Może - odpowiedziała
- Dziewczyny śniadanie !- krzyknął Harry
Zerwałyśmy się z kanapy i każdy zajął miejsce przy stole. Harry zrobił naleśniki z polewą czekoladową. Mmmmm ślinka cieknie :DD. Po skończonym posiłku pozmywałyśmy talerze.
- To ja idę coś szybko załatwić i zaraz wrócę- powiedziała Sindy i wyszła. Rose poszła oglądać telewizje
- Słuchaj mam do ciebie proźbe- powiedziałam do Harrego zmywając talerz.
- Dla ciebie wszystko- powiedział obejmując mnie od tyłu w tali
- Mógłbyś pogadać z Zaynem o wczorajszej nocy na imprezie?
- Jasne
- Kochany jesteś - powiedziałam wycierając ręce
- Wiem a jaką sprawę miała do załatwienia Sindy?
- Louis
- Aaaaa
*Oczami Sindy*

Doszłam do domu 1D. Zapukałam a drzwi otworzył mi Niall.
- Hej jest Louis?- spytałam trochę skrępowana bop stał przede mną w samych bokserkach.
- Cześć ymm..tak jest u siebie ale ostrzegam bo ma kaca
- Ok będę uważać- powiedziałam i weszłam do środka a później do pokoju Lou.
Weszłam i zobaczyłam jak słodko śpi
- Ej Lulu wstawaj- powiedziałam szturchając go ale nic
- Wstawaj !- krzyknęłam ale znowu nic
- Harry lata nago po domu - powiedziałam spokojnie a on zerwał się z łóżka
- Gdzie?!
- W du...pośladkach..słuchaj chciałam pogadać
- Spoko tylko pójdę się ubrać- powiedział i wstał z łóżka
Zobaczyłam go w samych bokserkach. Ulaulala
Wziął jakieś ubrania i poszedł do łazienki. Po 5 minutach wyszedł
- No więc słucham Cię- powiedział siadając obok mnie na łóżku
- Bo...
____________________________________________________________
Obiecałam że dziś dodam :DD Mam nadzieje że rozdział się podoba? Czy spierdoliłam go do końca?? NN nie wiem kiedy się pojawi ale postaram się jak najszybciej. :**
Tagi: Rozdział 16
07.06.2012 o godz. 17:12
Nasze usta się złączyły. Były jednością. W naszym pocałunku był jeden minus. Od Lou śmierdziało alkoholem :D.......
*Oczami Sam*

Harry chciał już wypić kolejnego drinka, ale mu go wyrwałam z ręki i odstawiłam na blate.
- Już nie będziesz pił- powiedziałam
- No ale dlaczego?
- Bo się upijesz a ja w taczce nie zamierzam cię wozić
- No to co z tego
- Gucio z tego- powiedziałam zła
- Oj kochanie nie denerwuj się- powiedział obejmując mnie w pasie.
Nagle podeszła do nas Sindy.
- Ej gołąbeczki gdzie Rose i Zayn?
- Zayn gdzieś zginał a Rose go szu.... kurde gdzie jest Rose?!
Szybko wyciągnęłam telefon i wybrałam numer do Rose
(S-Sam R-Rose)
- Halo?
- Do jasne cholery gdzie ty jesteś?!
- W domu
- A co się stało
- Wiesz to nie jest rozmowa na telefon
- Dobra to ja już jadę
~koniec rozmowy~
- Co się stało?- spytała Sindy
- Nie wiem
- Chodź jedziemy
- Ale gdzie jedziecie?- wtrącił się Harry
- Do domu... Sindy jak chcesz to zostań ja pojadę z Harrym
- Dobra ale masz zadzwonić
Razem z Harrym wyszliśmy z klubu. Harry już chciał wsiąść na miejsce kierowcy ale go powstrzymałam.
- Co ty robisz?
- No będę kierować
- Ty idź se melisy zaparz.... wypiłeś dużo drinków i chcesz kierować?
- Nom
- Wywalaj z miejsce kierowcy ja prowadzę
- Dobrze mamo
- Spier..
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Dojechaliśmy do mojego domu ( no w sumie to był mój, Sindy i Rose dom no ale nie ważne ). Szybko weszłam do domu i zobaczyłam BECKA?!?!
- Co ty tu robisz?- spytałam
- Siedzę nie widać
- No widać ale po kiego tu przylazłeś? A co mnie to obchodzi- powiedziałam i poszłam do pokoju Rose
Otworzyłam drzwi i zobaczyłam jak leży na łóżku a twarz ma schowaną w poduszkę.
- Co sie stało?- spytałam siadając na łóżku
Rose wstała i zobaczyłam jej zapłakaną twarz
- Zayn całował sie z Ashley
Że co kur...cze?! Rose wybuchła płaczem a ja jedynie ją do siebie przytuliłam.Płakała do tond aż usnęła. Przykryłam ją kocem i wyszłam. Zeszłam na DÓŁ ( z dedykacją dla love1djess i paulina28202) i zobaczyłam Becka, Sindy i Harego.
- I co jest?- spytała Sindy
- Zayn całował się z Ashley
- Pierdolisz
- Mówię serio... Rose teraz śpi
- To ja też idę już spać- powiedziała Sindy i poszła do siebie
- A ja już sobie pójde- powiedział Beck i wyszedł
- To co robimy?- spytał Harry
- Idziemy do mojego pokoju- powiedziałam ale później się zawstydziłam bo brzmiało to dwu znacznie
- Jestem na tak
- Spać głupku- powiedziałam i poszłam do pokoju
Byłam zmęczona więc od razu walnęłam się na łóżko. Po chwili dołączył do mnie Harry.
- Kocham Cię- powiedział
- Ja ciebie też- powiedziałam i go pocałowałam
Harry przeturlał nas po łóżku tak że leżał na mnie. Nagle.....
______________________________________________________
Hejkaa. Przepraszam że tak długo nie dodawałam rozdziału ale miałam dużo nauki. Rozdział jest Dedykacją dla paulina28202 oraz dla love1djess Siedzieć obok was w teatrze jest super wy i te wasze komentarze :D NN pojawi się jutro. Jak będzie hmmmmmmm..... 10 komentarzy Każdy ma dodać jeden komentarz a nie osiem :DD
Tagi: Rozdział 15
06.06.2012 o godz. 12:45
Usłyszałam tylko dźwięk zamykających się drzwi. Jest 19:40 więc mam jeszcze 5 minut na przyjście Harrego. Usiadłam na kanapie i włączyłam tv. Siedziałam i oglądałam,gdy poczułam....
Jak ktoś składa ciepłe pocałunki na moim ramieniu. Łatwo sę domyślić że to Harry.
- Wyglądasz przepięknie- wyszeptał mi do ucha tym swoim seksownym głosem
- Jedziemy?- spytałam wstając z kanapy
Stanęłam naprzeciwko Harrego, który ubrany był w czarne rurki, białą bluzkę, granatową marynarkę i białe trampki.
- Jeszcze chwile pobądźmy sami- powiedział obejmując mnie w tali i przysuwając bardziej do siebie.
Ja jedynie zażółciłam mu swoje ręce na jego szyje. Na początku całowaliśmy się delikatnie, a później bardziej namiętnie.

*Oczami Rose*

Dojechaliśmy z Zaynem do klubu. Wysiedliśmy z samochodu. Spletliśmy swoje ręce i weszliśmy do środka. Byli tam wszyscy z naszej szkoły. Nagle podbiegła do nas Sindy z Lou. Sindy coś do mnie mówiła ale ja nic nie słyszałam bo było strasznie głośno.
- Wyjdźmy na zewnątrz bo nic nie słyszę!- powiedziałam głośno by mnie usłyszała
Wszyscy wyszliśmy na zewnątrz.
- A gdzie Sam myślałam że przyjechała z wami- powiedziała Sindy
*Oczami Sam*

- Harry rusz sie!- krzyknęłam
Siedzi w tej łazience 10 minut.
- Sorki musiałem siu-siu- powiedział zbiegając po schodach
- Zawsze Ci się chce- powiedziałam
- Następnym razem się zsikam
- Masz rozpięty pasek- powiedziałam wskazując na jego pasek
- Zawsze musi się rozpinać- powiedział i go zapiął
*Oczami Sindy*

Czekamy, czekamy i czekamy na Sam i Harrego, ale jeszcze nie przyjechali.
- A może Sam dowiedziała się że jest w ciąży i pojechali do szpitala- powiedział Louis
No to rzesz wymyślił.
- Sam nie jest w cią- nie dokończyłam bo szybko się poprawiłam- A może i jest- powiedziałam
- Ni nie jest!- krzyknęła Rose
Nagle podjechał samochód Harrego. Wyszli z niego Harry i Sam. No na reszcie
- No w końcu przyjechaliście- powiedziałam
- Tak się martwiłem że jesteś w ciąży- powiedział Louis i przytulił Sam
- Spoko nie jestem- powiedziała
- Jeszcze- dodał Harry, a Sam spojrzała na niego z miną WTF?
Zakończyliśmy tą głupią rozmowę i weszliśmy do klubu
*Oczami Sam*


Gdy weszliśmy do klubu byli tam wszyscy z naszej szkoły. Niestety była tam ta gnida Ashley. Harry od razu zaciągnął mnie na parkiet. Tańczyłam z nim do północy. Następnie poszliśmy do baru.
- Chcesz drinka?- spytał mnie Hazza
- Nie dzięki
- Kotku jest impreza i musisz zaszaleć- powiedział lekko musnął moje usta
- No dobra
Harry zamówił nam drinki. Po chwili podeszła do mnie Rose
- Ej nie widziałaś Zayna?
- Nie a coś się stało?
- Nie wiem szukam go i szukam i nigdzie nie mogę znaleźć
- Chodź poszukamy go razem
- Ok
Powiedziałam Harremu że idziemy z Rose szukać Zayna.

*Oczami Rose*

Szukam Zayna z Sam od godziny ale nigdzie go nie ma. Zaczynam się martwić. Wyszłam na taras i zobaczyłam go z .... Ashley?! Co on opierdala?! Zayn złapał Ashley za tyłek i przysunął bardziej do siebie. Zaczeli się namiętnie całować a mi zaczęły napływać łzy do oczu. Myślałam że mnie kocha , a on mizia się z tym... czymś. Wybiegłam z tarasu, a następnie z klubu. Zaczęłam biec aż dobiegłam do parku. Usiadłam na ławce i zaczęłam ryczeć jak małe dziecko któremu zabrano zabawkę. Schowałam twarz w dłonie i płakałam, gdy nagle poczułam czyjąś rękę na plecach . Szybko uniosłam głowę a moje oczy ujrzały Becka?!
- Co ty tu robisz?- spytałam zapłakana
- Moje pytanie to co się stało?
- To co dwa lata temu z tobą
- Aha...czyli masz chłopaka, który całował się z inną na imprezie- powiedział
Nie no umie pocieszyć(czujecie sarkazm) W tedy wybuchłam płaczem. Znowu. Beck objął mnie ramieniem a ja się w niego wtuliłam. Chciałabym być tak wtulona w Zayna ale po tym co mi zrobił nie moge na niego patrzeć.
- Chodź do domu- powiedział
Otarłam łzy i ruszyliśmy w stroną domu. Dwa lata temu Beck był moim chłopakiem. Poszliśmy na impreze i zrobił to samo co dziś Zayn. Weszliśmy do domu. Pierwsze co zrobiłam to pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Twarz schowałam w poduszke i zaczęłam ryczeć
*Oczami Sindy*


Na imprezie bawię się świetnie. Cały czas tańczę z Lou, który upił się nieźle. Nagle w głośnikach rozbrzmiała wolna piosenka. Lou objął mnie w pasie i przysunął bardziej do siebie, a ja zarzuciłam mu swoje ręce na jego szyję. Nagle Louisa twarz była bliżej mojej. Nasze usta się złączyły. Były jednością. W naszym pocałunku był jeden minus. Od Lou śmierdziało alkoholem :D.......
____________________________________________________________
Hej jak tam u was? U mnie fatalnie. Wczoraj i dzisiaj miałam myśli by usunąć bloga przez pewną (głupią) osobę na Bloblo.pl . Codzienne pisze że mam opowiadanie do d**y i że jestem głupia i że jeste s**ą. Wkurzało mnie to i z tąd te myśli by usunąć bloga. Ale paulina28202 i love1djess mówiły mi w szkole żebym się ią nie przejmowała. I tak zrobiłam. Dalej będę prowadzić opowiadanie i NN może dodam w sobotę. :**
Tagi: Rozdział 14
31.05.2012 o godz. 15:40
Sindy (zamiast tych pantofli miała te buty i Rose
- Po pierwsze to co się tu dzieje a po drugie to co wy tu robicie?- spytałam
- Zbiłam szklankę i o 10:00 już się tu wprowadziłyśmy- powiedziała Rose
- A skąd miałyście klucze?
- Kiedyś mi je dałaś- powiedziała Rose
- A no tak
- To ty idź się ubierz i schodź na śniadanie- powiedziała Sindy jedząc.... marchewkę?!
Okej....Poszłam do swojego pokoju. Wzięłam Ubrania i skierowałam się do łazienki. Wykonałam wszystkie poranne czynności. Zeszłam na dół i zobaczyłam pyszne śniadanie na stole. Razem z dziewczynami zjadłyśmy je rozmawiając. Nagle Sindy dostała esa. Wyjęła telefon i przeczytała go, ale nie nagłos.
- Dziewczyny ma się odbyć impreza z okazji zakończenia roku szkolnego- powiedziała podekscytowana
- A gdzie?- spytałam
Sindy podała adres. Postanowiłyśmy że pójdziemy po jakieś fajne ciuchy na impreze.Wpadł mi do głowy pewien pomysł. Wyciągnęłam telefon i napisałam esa do Hazzy, który brzmiał tak:
,,Słuchaj bo w ***** o 20:00 ma się odbyć impreza z okazji zakończenia roku szkolnego i może chciałbyś przyjść z resztą 1D?''
Po 15 sekundach odpisał. Łał szybki jest :D
,, Jasne reszta chłopaków to przyjadę po cb o 19:45''
Odpisałam:
,,Ok to pa kocham cię :**''
A on na to :D
,,Ja cb bardziej pa''
Z dziewczynami doszłyśmy do naszego ulubionego sklepu. Po dwóch godzinach w oko wpadł mi ten komplet . Rose wybrała http://www.allani.pl/zestaw/157803, a Sindy TEN http://allani.pl/zestaw/160759. Poszłyśmy jeszcze do fryzjera. Babka zrobiła mi ładną fryzurę. Rose też miała ładną, i Sindy też. Wróciłyśmy do domu o 18:00. Zrobiłam sobie lekki makijaż tak jak Sindy i ROSE. Następnie ubrałyśmy się w to co sobie kupiłyśmy. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi
- O to po mnie- powiedziała Rose i poszła otworzyć.
- A jednak się myliłam Sindy ktoś po ciebie!- krzyneła
Oczami Sindy
Poszłam do drzwi i zobaczyłam Louisa?! A co on tu robi?
- yyyy cześć- powiedziałam
- Hej słuchaj bo może....chciałabyś pójść ze mną na tą impreze- powiedział
- Oczywiście jako przyjaciele- dodał
A jako przyjaciele liczyłam na coś więcej no ale ok :(
- Spoko- powiedziałam- Dziewczyny wychodze!- krzyknęłam i razem z Lou wsiadaliśmy do jego auta.
Oczami Sam

Sindy wyszła z Lou. Uuuu... coś się kroi :D. Hehe. Zadzwonił ponownie dzwonek
- Teraz to na pewno jest Zayn- powiedziała Rose
-Jasne- powiedziałam sarkastycznie a ona poszła otworzyć drzwi
- I co nie myliłam sie!- krzyknęła
Usłyszałam tylko dźwięk zamykających się drzwi. Jest 19:40 więc mam jeszcze 5 minut na przyjście Harrego. Usiadłam na kanapie i włączyłam tv. Siedziałam i oglądałam,gdy poczułam....
____________________________________________________
I jak podoba się?? NN może dodam jutro lub w czwartek jak będzie dużo komentarzy. :**
Tagi: Rozdział 13
29.05.2012 o godz. 20:17
Widzieliście to ?? Prawie posikałam się ze śmiechu :DDD Hahaha <333



One Direction przelecieli nad Polską :DDD

Tagi: Hehe :DDD
28.05.2012 o godz. 16:20
- Harry ja przepraszam- powiedziałam siadając na brzegu łóżka- Bardzo bym chciała gdzieś z tobą wyjechać. Prosze poczekajmy z tum do końca roku szkolnego. Przepraszam....
Nagle poczułam jak składa ciepłe pocałunki na mojej szyi. Odwróciłam się i napotkałam jego słodkie malinowe usta
2 tygodnie później
Dziś zakończenie roku szkolnego. Dyro odwołał konkurs talentów. Nikt nie wie dlaczego. Siedzę na małej ławce w sali gimnastycznej bo tu ma się odbyć ''przemówienie dyra'' na koniec roku szkolnego. Obok mnie siedzą Sindy i Rose
-..... Tak więc bardzo dobrze mi się z wami pracowało, a na koniec dla moich uczniów mała niespodzianka przed wami...... One Direction !- powiedział dyro, a mnie zatkało
Wszystkie dziewczyny no prawie wszystkie bo ja, Sindy i Rose siedziałyśmy cicho a reszta dziewczyn skakały i piszczały, a niektóre nawet płakały. Chłopaki śpiewali ''What Makes You Beautifull''. Jak Harry śpiewał refren cały czas patrzył się na mnie i uśmiechał się. Po zakończonym koncercie chłopaki zaszli ze sceny. Dyro jeszcze mówił jakieś bzdety i mogliśmy iść do domu. Gdy wyszłam ze szkoły poczułam jak ktoś splatuje moją rękę swoją. Tym ktosiem był Harry.
- Hej kotku- powiedział i mnie pocałował
- Hej..nie spodziewałam się że wystąpicie
- Ja też ale wasz dyrektor wczoraj nas zaprosił żebyśmy wystąpili na końcu roku szkolnego
- A dlaczego mi tego wczoraj nie powiedziałeś?
- To miła być niespodzianka
- I się udała
- Jest już po zakończeniu roku więc gdzie jedziemy?
- Może do Niemiec możemy odwiedzić moją mamę i siostrę
- Świetny pomysł to ja załatwię bilety możemy lecieć
- Super
Dalej szliśmy rozmawiając o wyjeździe. Doszliśmy do plaży. Harry spojrzał na mnie i cwaniacko się uśmiechnął.
- Nawet o tym nie myśl- powiedziałam bo wiedziałam co mu chodzi po główce
- Oboje wiemy że nie myślę
Harry przerzucił mnie przez ramię i pobiegł do morza.
- HARRY PUSZCZAJ MNIE !!- darłam się na cały głos ale za późno
Harry wrzucił mnie do wody. Wynurzyłam się a przede mną był Harry
- I jak fajnie?
- Ciekawe dla kogo bo ty odkupujesz mi sukienkę a jakbym utonęła
- Uratowałbym Cię
- A w jaki sposób
- Hmm... może być metoda usta-usta ?
Wtedy mnie namiętnie pocałował. Całowaliśmy się dłuuuuugo i namiętnie(bez skojarzeń ale dla moich przyjaciółek to za późno :D ). Jak przestaliśmy wyszliśmy z wody. Było mi bardzo zimno. Harry to zauważył i mnie mocno przytulił i pocałował w czubek głowy. R ostaliśmy się pocałunkiem przy moim domu. Było zapalone światło. Dziwne. Weszłam i zobaczyłam Rose i Sindy.
- Co wy tu robicie?- spytałam zdziwiona
- Mamy dla ciebie propozycje- powiedziała Rose
- I pytanie- dodała Sindy
- Najpierw pytanie- powiedziałam
- Dlaczego jesteś cała mokra?- spytała Sindy
- Długa historia- powiedziałam
- Harry cie wrzucił do wody?- spytała Rose
- No to nie taka długa historia- powiedziałam- A teraz chcę propozycję- dodałam
- Chciałybyśmy z tobą zamieszkać- powiedziały równo
- Ok- powiedziałam
- I tak od razu się godzisz?- zdziwiła się Rose- A co na to Spenser?- dodała
- Na pierwsze pytanie... bardzo bym chciała z wami zamieszkać bo am dwa wolne pokoje, a na drugie pytanie to Spenser się wyprowadził do swojej dziewczyny Amber
- No to zamieszkamy razem- oznajmiła Rose
- A możemy się wprowadzić jutro?
- Jasne
- To do jutra- powiedziała Sindy
Pożegnałyśmy się i wyszły. Zjadłam kolację i poszłam pod prysznic. Umyłam się żelem truskawkowym i przebrałam w PIŻAMKĘ. Położyłam się do łóżka. Moje powieki zrobiły się ciężkie i po chwili usnęłam.
RANO
Obudziły mnie promienie słońca. Otworzyłam powieki co było trudne bo słońce raziło mi prosto w oczy. Nagle zadzwonił mój telefon. Wzięłam go z szafki. Na wyświetlaczu Harry <333. Nacisnęłam zieloą słuchawkę
(S-Sam, H-Harry)
S-Halo?- powiedziałam zaspanym głosem
H-Hej słonko ty dopiero wstałaś?
S-No
H-A wiesz że jest 13:00 ?
S- ŻE KTÓRA !
H-Hehe załatwiłem nam bilety do Niemiec i wylatujemy w sobote o 6:00
S- Czyli za 6 dni
H-Nom
S- To super- powiedziałam i usłyszałam tuczące się szkło d dołu
S- Słuchaj ja muszę kończyć kocham cię pa- powiedziałam i szybko się rozłączyłam.
Założyłam szlafrok i zeszłam na dół. Zobaczyłam tam....
-------------------------------------------------------
I jak podoba się? Coś jakoś mało osób komentuje i zastanawiam się czy pisać dalej? Ale i tak dziękuję tym osobą co komentują :D. Mam do was pytanie.... wy też tak macie że jak nauczyciel od matmy się pyta ''i ile ci wyszło?'' to macie ochotę odpowiedzieć ''milion ku***'' bo ja tak ;DD A co do następnego rozdziału to nie wiem kiedy się pojawi. DO napisania !
Tagi: Rozdział 12
27.05.2012 o godz. 14:56
HarryLoveSam
But our love’s enough.
Skąd: Warszawa
O mnie: A więc.... nazywam się Ola, ale wszyscy mówią na mnie Olka. Mam 15 lat i lubię One Direction. Więc postanowiłam pisać o nich opowiadanie. Mam nadzieję że ta beznadzieja sie wam spodoba :D. Jak czytasz to komentuj :p
statystyki
sekcja użytkownika
Baby You light up my world like nobody else the way that you flip your hair gets me overwhelmed but when you smile at the ground it ain't hard to tell You don't kno-o-ow You don't know you're beautiful! If only you saw what I can see You'll understand why I want you so desperately Right now I'm looking at you and I can't believe You don't kno-o-ow You don't know, you're beautiful! Kno-o-ow That's what makes you beautiful!